Uwielbiam makaroniki, bardzo kojarzą mi się z Paryżem i moimi wakacjami we Francji.
Pyszne, mocno orzeszkowe, z chrupiącą skórką i delikatnym środkiem oraz charakterystyczną falbanką. Bardzo fajnie smakują same (wraz z narzeczonym podjadaliśmy je) jednak prawdziwe przedkładane są stabilnym kremem który łączy dwa makaroniki w jeden.
Wbrew pozorom ich przygotowanie nie jest bardzo trudne, jednak wymaga dużo samozaparcia, dokładności i zdecydowanie mnóstwo cierpliwości. Ja swoje pierwsze makaroniki (tak to są moje pierwsze;) ) przełożyłam kwaśnym kremem, który idealnie zneutralizował słodkość ciasteczek.
Serdecznie polecam;)
- 80 g cukru pudru

